Archive for the 'blogging' Category

TVN Warszawa, 40 Naj w Warszawie, Rybie Oko, FunBoy ;)

http://www.lukaszsowa.com/photography/20100802-tvn-warszawa-40-naj-rybie-oko/tvn-warszawa-40-naj-rybie-oko.flv
źródło: http://www.tvnwarszawa.pl/1667424,40_naj_zielone_schody__rybie_foto_i_pilkarska_nadzieja,bawsie.html

IX Doroczna Wystawa Studium Fotografii ZPAF

Mam zaszczyt zaprosić wszystkich do Starej Galerii ZPAF na wernisaż wystawy fotografii studentów „Studium Fotografii ZPAF”, do którego miałem okazję przez ostatni rok uczęszczać. Wystawione prace, w przeważającej części, wykonane są klasycznymi technikami fotograficznymi, włączając w to techniki bezkamerowe jak heliografia i luksografia.

Stara Galeria ZPAF, Plac Zamkowy 8, Warszawa
Wernisaż: poniedziałek, 28.06.2010, godz. 18.00
Wystawa czynna do 17 lipca, codziennie 12.00-18.00

Więcej informacji można znaleźć pod adresem:
http://kultura.wp.pl/kat,1011111,title,IX-Doroczna-Wystawa-Studium-Fotografii-ZPAF,wid,12371209,wiadomosc.html

Fot. Artur Piecyk

Wyróżnienie w konkursie

Serdecznie wszystkich zapraszam na pokonkursową wystawę “Uchwyć miasto. Stwórz unikalny portret Warszawy” do Złotych Tarasów na poziom 1 (zaraz obok fontanny). Jury doceniło zbiór “Saying “no” to glamour” przyznając wyróżnienie autorowi. Ekspozycja będzie dostępna do dnia 23 maja 2010.

fot: gR!ażdan

siostry zamążpójście

16 stycznia 2010 miał miejsce cywilny ślub Kamili i Marcina. Kameralna ceremonia odbyła się w gronie najbliższej rodziny, gdyż dopiero w lecie planowana jest część kościelna z imprezą weselną. Czerwiec już niebawem, dlatego kto zaproszony, niech  szykuje siły na huczną zabawę do rana ;) Najlepsze życzenia dla mojej siostry i jej małżona :D

Amboseli and Masai Mara – National Parks of Kenia

Kolejnym przystankiem naszych afrykańskich wojaży były Parki Narodowe Kenii – Amboseli oraz Masai Mara. Zaraz po wjeździe do pierwszego z nich nie byliśmy w stanie wydusić z siebie słowa.  Była to jedyna w swoim rodzaju możliwość obcowania z natura. Na wyciągnięcie ręki grasowały dzikie zwierzęta zupełnie nie zwracając uwagi na nasza obecność. Zresztą nie jestem w stanie opisać słowami jak się wtedy czułem… niech zdjęcia będą małą namiastką klimatu z tych chwil. Zapraszam :)

Poranne Espresso z Tomkiem Sikora

Trzy miesiace temu mialem okazje uczestniczyc w warsztatach “Nasza reklama” prowadzonych przez Tomka Sikore. Glownym celem bylo zrealizowanie własnego scenariusza na reklamę najbardziej ulubionego przez uczestnika przedmiotu z użyciem własnego wizerunku. Efekty mozna zobaczyc w Domu Kultury Śródmieście na ul. Smolnej 9 – wystawa potrwa do 10 stycznia 2010. Ponizej sobowtor z mojej reklamy ;)

Californication

jeszcze kilka chwil temu bylem w innej rzeczywistosci… szkoda, ze aparat nie jest w stanie oddac wszystkich emocji…

Contact sheet

3 godziny temu pierwszy raz w swoim zyciu dzialalem na powiekszalniku…. jakims cudem udalo sie zrobic stykowke… nakrecam sie niemilosiernie :D

Karol Bukala as a Chief Editior of Cocu Magazine

Za sprzetowca nigdy sie nie uważałem, a przynajmniej staralem się nie onanizowac coraz to nowszymi korpusami, obiektywami i cala masa wspomagaczy fotograficznych. Tyle, ze trwalo to do momentu kiedy to zacząłem kosztowac obrazu rejestrowanego przez klasyczna emulsje swiatloczula. Na początku nieśmiałe używając malego obrazka podczas kajakowego wypadu. Pozniej przyszedł etap większej klatki w postaci Bronici, po ktorej jedak miałem wieksze, niestety niespelnione oczekiwania. Ale w czerwcu, totalnie przypadkiem, trafilem na możliwość dotkniecia Planar’a 80/2 i stalo się – przepadlem :D Sposób w jaki to szklo oddaje obraz na blonie fotograficznej totalnie rozłożyło mnie na łopatki. Jego plastyczności nie jestem w stanie porównać z niczym co do tej pory widziałem. Dlatego tez, wpisem tym, poczatkuje cykl zdjęć z Contax’a 645 z grajacym tutaj pierwsze skrzypce Carl Zeiss’em 80/2 przedstawiajac mojego dobrego kumpla Karola Bukale, jako założyciela Cocu Magazine, o którym już ostatnio wspominałem. Kto interesuje się fotografia mody, koniecznie powinien odwiedzic jego Magazyn.

On the Beach

Zdjecia na plazy byly tegorocznym “must have” w moich fotograficznych planach. Pomysl byl na tyle ciezki w realizacji, ze w Warszawie ciezko znalesc kawalek miejsca, gdzie na horyzoncie widac wode… Dodatkowo chcialem stworzyc intymny klimat sesji, wiec wszystkie rozpraszacze w postaci sextylionow plazowiczow byly rowniez niemile widziane. Z pomoca Kuby, ktory zwykle co roku w tym czasie siedzi na wybrzezu, udalo sie ogarnac logistyke na tyle, aby urzeczywistnic ten projekt. Dzieki wielkie Ziom :) Pare osob juz pewnie mialo okazje widziec zdjecia, gdyz zdazyly sie pojawic w Cocu Magazine.

Poza tym, jak juz pewnie wiekszosc zauwazyla, zmienilem layout bloga oraz dodalem pare dodatkow dla Was. Aktualnie jest mozliwosc poprawienia komentarza w ciagu 5 minut przez autora oraz subskrybowania kolejnych komentarzy dotyczacych konkretnego wpisu za pomoca emaila. Jakby byly jakies problemy – prosze o kontakt – aktualne namiary w dziale about. Ciekawy jestem co sadzicie o nowym wizerunku bloga :)

Dzisiaj mnie elektryzuje – Bush “Letting the cables sleep” (The Nightmares On Wax Remix) – polecam odpalic do zdjec :)

Model: Magda Mehring
Makeup/Styling: Ania Szymala
Dress: Zara
Bracelet: Atmosphere Shop

Bush – Letting the cables sleep

Welcome to Kenya: Nairobi

Obiecywalem, obiecywalem i w koncu jest :D Aby nie bylo samych zdjec, od razu prosze o wybaczenie za czesty brak ladu w opisie… umysl ze mnie raczej scisly, wiec moze byc roznie ;)

Klika czystych faktow – wylot z Warszawy: 27 grudzien 2008. Aby bylo ponad 1/3 taniej, najpierw tanimi liniami do Londynu, pozniej przez Amsterdam do Nairobi KLMem. Odwiedzone kraje to Kenia i Uganda. Czas – 2,5 tygodnia na miejscu. Uczestnicy: Monika, Marcin, Dorota, Michal, Artur, ja i przewodnik Lonely Planet. Aby nie tracic czasu w pierwszych dniach pobytu juz z Polski zorganizowalismy sobie safarii mailujac z kilkoma firmami specjalizujacymi sie w temacie. Z jednej strony okazalo sie to strzalem w dziesiatke, gdyz po wspolnych ustaleniach odebrali nas z lotniska i zorganizowali hotel… z drugiej jednak strony jak zobaczylismy miejsce, wiekszosc byla delikatnie mowiac – podlamana…

Greton Hotel to niezla opcja na zwiedzianie stolicy, gdyz umiejscowiony jest przy samym downtown, tyle ze w najgorszej z dzielnic ;) Osobiscie bylem maksymalnie nakrecony mozliwoscia skosztowania tej prawdziwej Nairobi, lecz niestety reszta nie podzielala mojego entuzjazmu… szczegolnie jak sie pozniej okazalo, karaluchy chodza calymi rodzinami po pokojach :D Na zdjeciach miejsce wyglada zdecydowanie korzystniej niz w rzeczywistosci… Do tych setek wspolokatorow nalezy dorzucic niesamoita duchote, pomieszana z wonia plesni widocznej na scianach… okno z pokoju wychodzilo na wnetrze budynku, ktore w zaden sposob nie bylo wentylowane…

Za dnia okolica wygladala dosc przyzwoicie, jednak wieczorem byl tam dosc specyficzny, dla mnie niesamowity klimat. Bylo gdzies w okolicy polnocy, jak pierwszy raz sie pojawilismy w tym miejscu. Wjezdzajac, czulem sie jakby ktos mi wcisnal stop klatke – szeroka ulica, dookola pojedyncze samochody i cala masa ludzi, w duzej czesci rozebranych do pasa, rozproszonych we wszystkich mozliwych miejscach… w zdecydowanej wiekszosci – meskiej, wysportowanej postury. Kazdy z nas czul dosc mocne spojrzenia na sobie, gdyz nie czesto pojawia sie jezdzacy samochod o tej porze… w dodatku z 6 bialymi twarzami w srodku. Apogeum emocji pojawilo sie w momencie jak zatrzymalismy sie pod samym hotelem – rozmawiajac z kierowca odwrocilem glowe w kierunku szyby i prawie umarlem na zawal, jak przeszywajaca mnie wzrokiem postac 1,5 metra ode mnie jeszcze szerzej otworzyla oczy ruszajac w moim kierunku. Pierwsza mysl przechodzaca przez glowe – dlaczego ja nie mam aparatu w dloni :D :D :D

Samo Nairobi wyglada zupelnie inaczej niz pozostala czesc Kenii… faktycznie widac tutaj spory przeplyw pieniedzy i cala mase krawaciarzy w downtown. Zreszta jak rozmawialem z jedna studentka mieszkajaca poza stolica – potwierdzila, iz osoby wyksztalcone tylko tutaj moga sie realizowac.

breaking silence…

Ostatnimi czasy tyle sie dzialo, ze nie wiedzialem za co sie zabrac… masakra ile narobilo sie zaleglosci do pokazania. Ale przynajmniej zrealizowalem cala mase pomyslow, ktore od dawna chodzily mi po glowie :D Do tego w koncu mam skaner, wiec juz jest na czym zdigitalizowac klisze, a juz kilka ich czeka :D No wiec Afryka znowu schodzi na dalszy plan… Kasiu prosze o lagodny wymiar kary ;P Tak czy siak – “stay tuned” – na dniach sporo nowosci ;)

lans vs kompleksy

powinienem sobie dodac 100 punktow do lansu, czy zastanowic sie nad wlasnymi kompleksami? :D

my angel…

ostatnimi czasy sporo “aniolow” stalo sie niedostepnych… ponizej jednen z niewielu pozostalych

Continue reading ‘my angel…’

*

z jednej strony on… cały czas odkrywa w niej coś nowego…
oddaje jej całą swoją duszę… zatraca się w niej do nieskończoności…
z drugiej strony ona… lubi drażnić się z nim…
pozwala mu na wiele, a jednak nie zawsze na to czego pragnie…
potrafi wyssać z niego wszystko… żyją tak ze sobą od jakiegoś czasu…
mają lepsze i gorsze dni… zresztą jak w każdym związku…
ale są razem szczęśliwi… on i jego fotografia

przepyszne kotlety kebaby i inne takie

ostatni weekend mialem przyjemnosc obcowania z kalina, adamem oraz ojcem dyrektorem do spraw technicznych – niedzwiedziem – podczas pilotazowej edycji warsztatow repoglamurowych… zaraz po wiele osob sie pytalo czy warto… jesli chodzi o mnie – dostalem wiecej niz oczekiwalem… adam, kalina i niedzwiedz to niesamowite osobowosci… z jednej strony chetnie sie dziela wiedza… z drugiej potrafa otworzyc umysl na nowe spojrzenie… zreszta co tu duzo pisac… ponizej zdjecia z weekendu… chyba samemu zaczne przyrzadzac kotlety :D




Warsztatowy bonusik:

Otwieramy blogowy kacik muzyczny: Continue reading ‘przepyszne kotlety kebaby i inne takie’

ktos tu leci sobie w kulki…

nie ma rewolucji… jest mala czarna :D

po dlugich meczarniach z poprzednia firma hostingowa, w koncu udalo sie pomyslnie przeniesc zawartosci serwera, wlacznie z transferem domen i co najwazniejsze – zalozyc bloga na wlasnym hostingu :) witam wiec wszystkich pod nowym adresem www.poranneespresso.pl :)

no i stalo sie… bronka rozdziewiczona :D

poza tym naswietlilem swoja pierwsza “sto dwudziestke” :D

btw – poszukuje skanera, aby to ustrojstwo zeskanowac… pomozecie? :)