gdy nie wszystko idzie po naszej mysli…

to bylo 3 podejscie do organizacji tej sesji… za kazdym razem inna miejscowka i inna koncepcja, gdyz na drodze stawaly osoby, z ktorymi ciezko bylo sie porozumiec w kwestii udostepnienia miejsca… finalnie skonczylo sie na tym, ze nikogo sie nie pytajac, wbilismy sie do opuszczonej spalonej fabryki ;) zreszta to nie byl koniec przygod… tak jakos zeszlo z przygotowaniami, ze pozno pojawilismy sie na docelowym miejscu… rece mi opadly jak zobaczylem co pokazuje swiatlomierz… aby tego bylo malo – po pol godzinie spadl gesty deszcz i zrobilo sie tak ciemno, ze juz nie bylo mozliwosci kontynuowania zdjec… a jednak przez te 30 minut cos powstalo… w kryzysowych sytuacjach czlowiek potrafi zmusic sie do wytezonego myslenia ;) dziekuje calemu zespolowi za wklad w projekt :)

modelka: Edyta Łagutko
zespol: Joanna Adamska, Karol Bukala i Daria Rojecka











powalone budynki

szifcik by sie przydal :) chociaz co niektorzy maja szkla nawet z caps-lockiem ;D pozdro zbiku ;)

powalone budynki

powalone budynki

powalone budynki

powalone budynki

powalone budynki

radykalni banananisci

no to sie porobilo… 2,5 roku minelo jak nie mialem analoga w rece i w koncu w ruch poszedl manualny k1000 z przeterminowanymi kliszami :) sprzet, ktory caly ten czas przelezal gdzies w szafie ;) brak wprawy wyszedl juz przy pierwszej rolce, ktora zle zalozona nie zarejestrowala zadnego swiatla :/ to jest wlasnie element, ktory fascynuje wielu maniakow analogow – oczekiwanie na to co wyjdzie… tutaj klisza sie nawet nie przewinela i najfajniejsze zdjecia poszly do piachu… :/ byly jednak rowniez pozytywe aspekty – zauwazylem, ze w momencie komponowania ujecia takim sprzetem czlowiek zupelnie inaczej podchodzi do kazdej klatki… 3 razy przemysli kadr zanim nacisnie spust migawki… bardzo ciekawe uczucie :) chyba trzeba bedzie czesciej siegac po ten sprzet, aby nabrac wiecej respektu do fotografii ;)

ponizej material, ktory udalo sie zarejestrowac ;) dla scislosci – rzeka rawka, bolimowski park krajobrazowy :)

caly reportaz mozna zobaczyc tutaj :)

radykalni banananisci

radykalni banananisci

radykalni banananisci

radykalni banananisci

radykalni banananisci

radykalni banananisci

radykalni banananisci

radykalni banananisci

radykalni banananisci

orange :D

1:1…

po czwartkowym meczu polska-austria nastepnego dnia w radiu slyszalem bardzo entuzjastyczna rozmowe odnosnie naszych szans na wyjscie z grupy… jedynie austria musi zwyciezyc z niemcami, a my pokonac chorwatow… phiiii – normalnie latwizna ;) chyba tylko jeden narod ma kibicow, ktorzy wierza w takie cuda :D ponizej fotki z tego co sie dzialo w trakcie meczu na polu mokotowskim – moj k550i w akcji ;)

Poland vs Austria @ Pole Mokotowskie

Poland vs Austria @ Pole Mokotowskie

Poland vs Austria @ Pole Mokotowskie

Poland vs Austria @ Pole Mokotowskie

showbar

znani rowniez jako sweetandsour – podobno najlepsza grupa barmanska w polsce :D enjoy ;)

Show Bar / Sweet and Sour

Show Bar / Sweet and Sour

Show Bar / Sweet and Sour

Show Bar / Sweet and Sour

Show Bar / Sweet and Sour

Show Bar / Sweet and Sour

Show Bar / Sweet and Sour

Show Bar / Sweet and Sour

Show Bar / Sweet and Sour

polska hospitalizacja

tak sie zastanawiam – w jaki sposob pacjent ma szybko wrocic do zdrowia w tak przytlaczajacym otoczeniu…

polska hospitalizacja

polska hospitalizacja

polska hospitalizacja

polska hospitalizacja

polska hospitalizacja

polska hospitalizacja

polska hospitalizacja

snowcampowe szalenstwa

miala byc cala masa zdjec z wyjazdu… leniwe widoczki… wstydliwe goralki… krejzole na snowparku… ;) ale jakos nie wyszlo… na stoku bylem gosciem… na snowparku jeszcze wiekszym… no i sprzet przelezal wiekszosc czasu :) za to wyszedl 6-dniowy melanz :D ahhh… ale to byl mega wyjazd :D

snowcamp

snowcamp

snowcamp

snowcamp

snowcamp

snowcamp

snowcamp

snowcamp

snowcamp

snowcamp

snowcamp

snowcamp

warsztaty promodels

dosc stary, listopadowy material… zdjecia zrealizowane w trakcie warsztatow promodels… 8 fotografow… kazdy otrzymuje tylko 20 minut, podczas ktorych ma modelke na wylaczonsc… czas wyjatkowo krotki, biorac pod uwage, ze dodatkowo chce wyprobowac nowe ustawienie swiatla… czy sie udalo – poddaje pod wasza krytyke :)

modelka – Karolina Siebyła
stylizacja i wizaz – Kasia Kwiecień
fryzura – Kajetan Góra
organizacja – Tomasz ‘Baldi’ Mosionek

karolina

karolina

karolina

rajd barbórka 2007

mój pierwszy raz… ósma czterdzieści pięć – żerań – odcinek pierwszy … jesteśmy z kumplem lekko spóźnieni… od razu mamy niezłą śmiechawę dotyczącą kontroli biletów – znaczy jej braku… szlajamy się po trasie szukając dobrej miejscówki… w końcu piękny zakręt… oczywiście po jego zewnętrznej wszystko zajęte głównie przez pomarańczowych ludzików… próbujemy się wciskać, ale nic z tego… cholerna prasa… stwierdzam, ze następnym razem będę chodzić na rzęsach, ale załatwię akredytację… dwadzieścia metrów za zakrętem druga grupa pomarańczowych… tym razem mocno przerzedzona – nie muszę chyba pisać dlaczego… pomiędzy nimi smakowicie wyglądające gęste krzaki… żadnego fotografa w środku nie widzę, wiec pewnie słabizna… ale co tam – póki co, nie mam nic do stracenia, wiec wbijam się do środka… kurtka od razu uwalona na maksa, ale miejscówka okazuje się super – tylko pół metra od samej trasy… oczywiście ochrona od razu mnie spostrzega i trzeba się cofnąć metr do tyłu… już nie jest tak
fajnie jak było, ale co tam – polak potrafi… świeżo rozwinięta foliowa taśma jest mocno elastyczna, zatem naciągam granicę… znowu jestem blisko… może nie tak jak wcześniej, aby mnie znowu nie wywalili, ale jednak – jeden metr mi wystarczy… kilka krzaków zostaje ręcznie wyrwanych i bezproblemowo mogę ogarnąć zakręt… samochody pięknie mijają łuk po wewnętrznej… im dłużej tam siedzę, zauważam, iż coraz więcej fotografów pojawia się za moimi plecami… miałem nosa – super miejsce… robi się coraz bardziej widowiskowo – większe fury z lepszymi kierowcami pokazują co potrafią… nogi mi drętwieją od ciągłej pozycji kucającej, ale co tam – jest dobre miejsce, więc trzeba to wykorzystać… szczególnie, że jak odejdę to zaraz ktoś zakosi mi miejscówkę… zatem tkwię tam, aby zobaczyć jak hołek i kuzaj będą przycinać zakręt… jestem zafascynowany z jaką prędkością kolejni pokonują to miejsce… wszyscy robią to bezbłędnie do momentu, gdy leci jakieś evo… starsza wersja, bo chyba szóstka, ale daje ostro… już podczas najazdu nie łapie go w kadr, bo idzie inaczej niż reszta… no właśnie – leci efektownym poślizgiem po zewnętrznej łuku… wszędzie jest pełno błota, wiec go trochę wynosi… aż za bardzo… widzę śmierć w oczach, jak stwierdzam, że leci centralnie na mnie… w ostatniej chwili cztery koła łapią przyczepność i przejeżdża niecały metr przede mną… niektórzy twierdzą, ze takie momenty widzi się w zwolnionym tempie… to nie było zwolnione tempo… ułamek sekundy… w tym samym momencie, gdy zauważam, iż evo nie trzyma się nawierzchni, jego karoseria już trze o gałęzie krzaków w których ja siedzę… ułamek sekundy później czuje jego spaliny na sobie, włącznie z błotem na twarzy, które wylatuje z pod kół w momencie, gdy łapie przyczepność… ułłłaaa – ale przeżycie… oczywiście wszyscy w tym samym momencie cofamy się o minimum metr do tyłu z tej cudownej miejscówki… chociaż ja to i tak po chwili wychodzę – za dużo wrażeń jak na pierwszy raz… wszystkie załogi w końcu zaliczają odcinek, wiec zwijamy się z kumplem do samochodu, aby dotrzeć na początek trzeciego odcinka – oesy są tak gęsto ustawione, ze nie ma możliwości obejrzenia wszystkich… w momencie wyjazdu z parkingu kumpel mówi, ze za nami jedzie hołowczyc… odwracam się i faktycznie… w tym samym momencie wyprzedza nas i daje ostro pod prąd, gdyż jedziemy w korku… to nic, że z naprzeciwka nadjeżdżają inne samochody… kumpel mówi, ze to normalka – muszą zdążyć na drugi odcinek, którego my nie jesteśmy w stanie czasowo ogarnąć… dojeżdżamy do cytadeli, ja z kanapką w ręce, bo było za wcześnie aby przed wyjściem zdążyć zjeść śniadanie… patrząc jak słabo był zabezpieczony żerań, stwierdzam, ze ubiorę samochodową pomarańczową kamizelkę… to nic, ze nie posiada wymaganych nadruków, ale może dam radę wbić się w typową prasową miejscówkę… niestety cytadela jakoś mi w ogóle nie podchodzi fotograficznie… w zasadzie pierwszy zakręt, do którego docieramy jest najlepszy… przechodzę po pozostałej części odcinka, ale nic ciekawego nie ma… wszędzie asfalt, więc ciężko coś ciekawego uchwycić, jeśli nie mogę się legalnie poruszać po całym obiekcie… odcinek piąty – bemowo… tutaj znowu zupełnie inna specyfika oesa… wyścig równoległy z mostami, na których samochody wylatują w powietrze… na szczęście mam drabinę, wiec mogę wyjść ponad tłum stojący przy barierkach… łapie parę kadrów i znowu mi się nudzi… ile można samochodów tak samo zawieszonych w powietrzu ująć… więc co – czyżby kolejny kijowy odcinek?… stwierdzam, ze albo uda mi się dostać za barierki, albo koniec na dzisiaj ze zdjęciami… ponad pół godziny kręcę się przy jedynym wejściu na tor… udaje się – wchodzę na pewniaka w mojej pomarańczowej kamizelce, jakbym to robił milion razy… rewelacyjne uczucie w momencie, gdy człowiek czuje iż pokonał system… w środku maksymalna śmiechawa – wszyscy reporterzy poruszają się jak w tańcu synchronicznym… samochód najeżdża na mostek… wszędzie słychać dźwięk superszybkich zdjęć seryjnych… w tym samym momencie wszyscy opuszczają sprzęt, odwracają się na pięcie i przenoszą się dziesięć metrów dalej, gdzie ten sam samochód nadjedzie ponownie w nowym miejscu… znowu wszechobecny dźwięk migawek i powrót na pierwotne miejsce… oczywiście tutaj już tylko profesjonalna prasa, wiec nikt sobie nie przeszkadza… jako, ze za dużo czasu nie zostało do końca, kombinuje jak mogę… z jednej strony nie chcę rzucać się w oczy, nie znając zasad tutejszego savoir-vivre’u, z drugiej – próbuje uchwycić jak najlepsze kadry… na bemowie są trasy szutrowe pomieszane z asfaltem, ale że czas nie jest moim sprzymierzeńcem, próbuje ogarniać tylko szuter… ponieważ nie lubię mieć takich samych kadrów jak pozostali, oddalając się od grupy, przyczajam się przy prostej na której samochody się rozpędzają… już przy pierwszej próbie uchwycenia akcji mam koleją fascynującą przygodę… nadjeżdżający samochód wyskakuje z mostka, ląduje na kołach i daje czadu na mojej prostej, aby jak najlepszy czas wykręcić… ponieważ ostro dał w palnik, nosi go po całej luźnej nawierzchni… dokładnie przy mnie jest delikatny łuk na którym trochę go znosi… wystarczająco na tyle, aby przejechał po małej górce szutru, usypanej przez wcześniejszych kierowców…jego czteronapędówka wrzyna się oponami we wspomniany nasyp… ogromna chmura nawierzchni leci w moją stronę… czuję dość potężny cios w plecy, na szczęście zamortyzowany przez plecak ze sprzętem… widzę sporo różnej wielkości mijających mnie kawałków… małe drobinki lądują w mojej czuprynie… trafiają nawet pod ubranie, pomimo, iż jestem w grubej kurtce… po powrocie do domu nawet w butach je znalazłem… dobrze, ze w momencie, gdy samochód mnie mijał, odwróciłem się… dobrze, ze największy kawałek sklejonego szutru trafił jedynie w mój plecak… w ogóle miałem niezłego farta… w momencie gdy wszystkie kawałki opadły zobaczyłem zszokowane miny innych reporterów… naprawdę musiało to nieźle wyglądać… ciekawy jestem ile takich przygód mają zawodowi reporterzy, biorąc pod uwagę, iż był to mój pierwszy raz z takim tematem…

rajd barbórka 2007

rajd barbórka 2007

rajd barbórka 2007

rajd barbórka 2007

rajd barbórka 2007

rajd barbórka 2007

rajd barbórka 2007

rajd barbórka 2007

rajd barbórka 2007

rajd barbórka 2007

rajd barbórka 2007

rajd barbórka 2007

blogowa rewolucja

no właśnie… dzisiaj robimy rewolucje… pytanie która to już z kolei :D

po pierwsze, co juz można zauważyć, wypinam się na angielski… od dzisiaj wpisy po polsku ;) po drugie – znudziło mi się prowadzenie 2 blogów, nawet jeśli tylko robiłem kopie wpisów wordpressa… zatem kończymy robić ksero na starym blogu i kasujemy zdublowane z wordpressem wpisy :) jeśli ktoś ma ochotę zobaczyć moje stare gniotki – takie niepublikowane tutaj – to fotolog jest do dyspozycji ;) po trzecie – zmieniamy layout bloga, gdyż ten juz mi się znudził :D po czwarte – hmmmm… myślę, ze od dzisiaj ta strona będzie bardziej odzwierciedlać to co się dzieje wokół mnie, a nie tylko skupiać się na tym co rejestruje mój aparat… po piąte – mam nadzieje, ze ten cholerny wordpress w końcu zacznie porządnie chodzić – ostatnio część komentarzy nie ujrzała światła dziennego… nawet ja ich nie widziałem – licznik od folderu spam nagle urósł i nigdzie więcej nie było śladu o wpisach… a powinny być… no cóż – trzeba być dobrych myśli, bo jak rewolucja, to raczej w nowym i lepszym kierunku :)

a tymczasem zaległe zdjęcia z wieczornego show na cisco expo 2007 :) enjoy ;)

show

show

show

show

winter season

winter season

winter season

winter season

winter season

winter season

winter season

winter season

winter season

winter season

winter season

winter season

winter season

crazy time

many things have changed recently… in my life… in my soul… also my way of thinking is changing all the time… probably it impacts my photography style, which is changing all the time… sometimes there are just commercial shots… sometimes shots of my friends… but there are a days, when I’m putting all my emotions into my photography… probably this is a time, when it happened again… one of my friend – lukasz znojek – asked me to make a backstage of his photo-shooting… and here it is… black and white photos… with huge of contrast… like the last weeks of my life… lots of dirty mess… like the last months of my life… and with a taste of what I’d like to create in the future……… yesterday a fabulous thought came to my mind… to buy a medium format camera… to get smooth tones on the monochromatic film… with outstanding way how out-of-focus areas disappear… using medium format lenses which are truly masterpieces… and so on… maybe i will go for it

after this short blog brake, i have totally different plan… to put something else here… however as in my recent days/weeks/months everything can change in a moment… like today :D

lukasz znojek photoshoot backstage

lukasz znojek photoshoot backstage

lukasz znojek photoshoot backstage

lukasz znojek photoshoot backstage

lukasz znojek photoshoot backstage

lukasz znojek photoshoot backstage

lukasz znojek photoshoot backstage

lukasz znojek photoshoot backstage

lukasz znojek photoshoot backstage

lukasz znojek photoshoot backstage

lukasz znojek photoshoot backstage

lukasz znojek photoshoot backstage

lukasz znojek photoshoot backstage

reni jusis

my new computer is down… so this entry won’t be as I planned before… today will be reni… reni jusis :D

reni jusis

reni jusis

reni jusis

dirty sport… dirty shoots…

click here to see full reportage of “gala boksu w rembertowie” (08/12/2007)

the fight of the evening: wojciech bartnik vs. iwan jakovlev

saying “no” to glamour

recently, i feel a need to change my photography style… at least for a “while”… too much glamour is attacking us from everywhere… but i’d like to state here, that this isn’t definitive change… besides, the next blog entries will reveal some nice (i hope) “beauty shoots”… especially that my photo-drawer isn’t empty :P

ostatnio czuje coraz wieksza potrzebe do przynajmniej chwilowego odejscia od “fotografii sterylnej”… za duzo glamouru ze wszystkich stron nas atakuje… ale od razu zaznaczam, iz nie jest to definitywna zmiana… zreszta niedlugo i tak mozecie sie tutaj spodziewac bardziej estetycznych zdjec – szczegolnie, ze moje szuflandia nie zostala jeszcze oprozniona :P

warsaw streets

warsaw streets

warsaw streets

session three

models: Karolina Baran and Jacek Głuchowski
style/make-up: Magdalena Górczyńska

november 11th – our independence day

november 11th - our independence day

november 11th - our independence day

november 11th - our independence day

session two – photo backstage

photo backstage by me and dzelon

session two - photo backstage

session two - photo backstage

session two - photo backstage

session two - photo backstage

session two - photo backstage

session two - photo backstage

session two – video backstage

here comes the video backstage of session two ;)
big thanks to dzelon aka michal jezierski for making the video :)

http://video.google.com/videoplay?docid=-1103706296751962658

session two – vol.3

model: Justyna Lewandowska
hair/make-up: Anna Ladny
assistant: Michal Jezierski

session two - vol.3

session two - vol.3

session two - vol.3

session two - vol.3