Kolejnym przystankiem naszych afrykańskich wojaży były Parki Narodowe Kenii – Amboseli oraz Masai Mara. Zaraz po wjeździe do pierwszego z nich nie byliśmy w stanie wydusić z siebie słowa. Była to jedyna w swoim rodzaju możliwość obcowania z natura. Na wyciągnięcie ręki grasowały dzikie zwierzęta zupełnie nie zwracając uwagi na nasza obecność. Zresztą nie jestem w stanie opisać słowami jak się wtedy czułem… niech zdjęcia będą małą namiastką klimatu z tych chwil. Zapraszam :)












No i stalo sie! Tyle, ze zadnych sneak peek’ownie bedzie ;) U mnie jest teaser… afrykanski teaser :D Jeszcze tydzien temu nie przypuszczalem, ze tak szybko cos wrzuce z tego menu :D Jednak dzieje sie i to sporo. Ostatnie kilka dni to cala masa spotkan, filmow i przemyslen – wszystko bezposrednio zwiazane z fotografia… Ale najwiekszym bodzcem, do rozpoczecia wyjazdowego cyklu jest “War Photographer” ogladany przed momentem. W sumie nie wiem dlaczego tak pozno go widzialem, ale jak widac – sa tego pozytywy ;) Dostalem fotograficznego kopa, wiec nie moge nie pokazac zdjec z Afryki :) Co prawda tak szokujacych jak Jamesa Nachtweya obrazow oczywiscie nie bedzie, ale za to jest inny, dla wielu malo znany swiat. Dzisiaj wiec podraznie sie troche i rzuce cos na przystawke :D Enjoy ;)
