
Wpisy otagowane słowem: street
Serdecznie wszystkich zapraszam na pokonkursową wystawę “Uchwyć miasto. Stwórz unikalny portret Warszawy” do Złotych Tarasów na poziom 1 (zaraz obok fontanny). Jury doceniło zbiór “Saying “no” to glamour” przyznając wyróżnienie autorowi. Ekspozycja będzie dostępna do dnia 23 maja 2010.
fot: gR!ażdan
Obiecywalem, obiecywalem i w koncu jest :D Aby nie bylo samych zdjec, od razu prosze o wybaczenie za czesty brak ladu w opisie… umysl ze mnie raczej scisly, wiec moze byc roznie ;)
Klika czystych faktow – wylot z Warszawy: 27 grudzien 2008. Aby bylo ponad 1/3 taniej, najpierw tanimi liniami do Londynu, pozniej przez Amsterdam do Nairobi KLMem. Odwiedzone kraje to Kenia i Uganda. Czas – 2,5 tygodnia na miejscu. Uczestnicy: Monika, Marcin, Dorota, Michal, Artur, ja i przewodnik Lonely Planet. Aby nie tracic czasu w pierwszych dniach pobytu juz z Polski zorganizowalismy sobie safarii mailujac z kilkoma firmami specjalizujacymi sie w temacie. Z jednej strony okazalo sie to strzalem w dziesiatke, gdyz po wspolnych ustaleniach odebrali nas z lotniska i zorganizowali hotel… z drugiej jednak strony jak zobaczylismy miejsce, wiekszosc byla delikatnie mowiac – podlamana…




Greton Hotel to niezla opcja na zwiedzianie stolicy, gdyz umiejscowiony jest przy samym downtown, tyle ze w najgorszej z dzielnic ;) Osobiscie bylem maksymalnie nakrecony mozliwoscia skosztowania tej prawdziwej Nairobi, lecz niestety reszta nie podzielala mojego entuzjazmu… szczegolnie jak sie pozniej okazalo, karaluchy chodza calymi rodzinami po pokojach :D Na zdjeciach miejsce wyglada zdecydowanie korzystniej niz w rzeczywistosci… Do tych setek wspolokatorow nalezy dorzucic niesamoita duchote, pomieszana z wonia plesni widocznej na scianach… okno z pokoju wychodzilo na wnetrze budynku, ktore w zaden sposob nie bylo wentylowane…




Za dnia okolica wygladala dosc przyzwoicie, jednak wieczorem byl tam dosc specyficzny, dla mnie niesamowity klimat. Bylo gdzies w okolicy polnocy, jak pierwszy raz sie pojawilismy w tym miejscu. Wjezdzajac, czulem sie jakby ktos mi wcisnal stop klatke – szeroka ulica, dookola pojedyncze samochody i cala masa ludzi, w duzej czesci rozebranych do pasa, rozproszonych we wszystkich mozliwych miejscach… w zdecydowanej wiekszosci – meskiej, wysportowanej postury. Kazdy z nas czul dosc mocne spojrzenia na sobie, gdyz nie czesto pojawia sie jezdzacy samochod o tej porze… w dodatku z 6 bialymi twarzami w srodku. Apogeum emocji pojawilo sie w momencie jak zatrzymalismy sie pod samym hotelem – rozmawiajac z kierowca odwrocilem glowe w kierunku szyby i prawie umarlem na zawal, jak przeszywajaca mnie wzrokiem postac 1,5 metra ode mnie jeszcze szerzej otworzyla oczy ruszajac w moim kierunku. Pierwsza mysl przechodzaca przez glowe – dlaczego ja nie mam aparatu w dloni :D :D :D




Samo Nairobi wyglada zupelnie inaczej niz pozostala czesc Kenii… faktycznie widac tutaj spory przeplyw pieniedzy i cala mase krawaciarzy w downtown. Zreszta jak rozmawialem z jedna studentka mieszkajaca poza stolica – potwierdzila, iz osoby wyksztalcone tylko tutaj moga sie realizowac.








Jesli podoba Ci sie ponizszy reportaz, mozesz wyrazic to oddajac swoj glos w konkursie sophisti.pl ;)

21 luty 2009, warszawa, plac zamkowy, godz. 14:57… wciskamy “play” i lecimy :D
Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.























recently, i feel a need to change my photography style… at least for a “while”… too much glamour is attacking us from everywhere… but i’d like to state here, that this isn’t definitive change… besides, the next blog entries will reveal some nice (i hope) “beauty shoots”… especially that my photo-drawer isn’t empty :P
ostatnio czuje coraz wieksza potrzebe do przynajmniej chwilowego odejscia od “fotografii sterylnej”… za duzo glamouru ze wszystkich stron nas atakuje… ale od razu zaznaczam, iz nie jest to definitywna zmiana… zreszta niedlugo i tak mozecie sie tutaj spodziewac bardziej estetycznych zdjec – szczegolnie, ze moje szuflandia nie zostala jeszcze oprozniona :P









